Jak znaleźć partnera

3. Jak znaleźć bratnią duszę? Chyba najlepiej w ogóle nie szukać - niech miłość znajdzie nas sama. Czasami desperackie kroki, zmierzające w kierunku wyrwania się z sideł samotności, tylko bardziej pogrążają w życiu w pojedynkę. Co decyduje o niegasnącym uczuciu między dwojgiem ludzi? Przegląd, jak zdobyć partnera na WolfQuest. Nie możesz zamienić wilków z gatunku w partnerów. Musisz znaleźć wilki dyspersyjne, a następnie wybrać następujące słowa: „Lubię cię”, „Zagrajmy” itp. Jak znaleźć idealnego partnera? redakcja-2 29 lipca 2013. 123rf.com. Możesz być sfrustrowana, smutna i zła, bo wydaje ci się, że znalezienie fajnego partnera nie jest możliwe. Tak naprawdę niewiele można zrobić, by ktoś nas pokochał (na szczęście), ale można zmienić myślenie o tym, że ktoś taki pojawi się w naszym życiu. ... 5 wskazówek jak znaleźć partnera. Przez. Dawid Ruszaj - 1. 5516. Dookoła widzimy coraz więcej singli, czyli osób niebędących w stałym związku. Wiele z nich w pełni świadomie wybiera tę drogę, rozkoszując się życiem singla, jednak są i tacy, którzy tęsknią za stałym związkiem. Okazuje się więc, że znalezienie partnera ... Jak znaleźć partnera na całe życie? Tylko bez pośpiechu. Szukasz miłości szczerej, na dobre i na złe, chcesz kochać trwale? Biuro matrymonialne otanmestincte.ml otrzymuje listy od osób szukających miłości: 'Drogie . Szukam partnera na dobre i na złe. Sprawdź nasz serwis, w którym wiele kobiet szuka partnera i mężczyzny na stałe. Jak jednak znaleźć partnera, gdy lata młodości za nami? W pewnym wieku znalezienie partnera – takiego do życia, do rozmawiania, a także, nie bójmy się tego głośno powiedzieć: do czułości, intymności, seksu – robi się naprawdę trudne. Nie ładniejemy, nie młodniejemy, spada nasza pewność siebie, a krąg znajomy powoli, ale ... Jak znaleźć partnera na wesele – nowoczesne, pomysłowe metody, czyli w internecie znajdziesz wszystko! Jeszcze kilkanaście lat temu, kiedy chciałaś znaleźć towarzysza uroczystości, obojętnie, czy była to studniówka, bal maturalny czy wesele, szukałaś wśród znajomych, kuzynów, braci koleżanek. Jak znaleźć partnera na studniówkę? 2014-10-04 22:55:16 Pomożecie mi znaleźć jaką sukienkę na wesele ? 2011-06-08 20:46:06 Jak znaleźć partnera w Wolf Quest ? 2010-12-29 19:13:26 Jak znaleźć partnera? redakcja 2 stycznia 2014. 123rf.com. Nie istnieje patent na znalezienie miłości na całe życie, ale warto spojrzeć na szukanie partnera inaczej. Warto więc skorzystać z doświadczeń profesjonalistów w tej dziedzinie. 123rf.com. Jak znaleźć partnera Co z tego wyszło? Przypuszczam, że wiele z Was zada sobie w tym miejscu pytanie: czy coś z tego wyszło? Tak, wyszło. Poza owocnymi relacjami (nie w jednym czasie, proszę mnie nie podejrzewać), stworzyłam też tą stronę. Zrozumiałam wtedy, że mnóstwo kobiet faktycznie rozgląda się za wartościową ...

Przelewy z Paypala a urząd skarbowy

2020.09.22 09:36 PolskiThrowawayBoCo Przelewy z Paypala a urząd skarbowy

Siema Erpolacy, mam pytanko na które ciężko mi znaleźć odpowiedź. (I mimo tego jak ten post brzmi, to naprawdę nie jest żaden flex, chcę po prostu opisać sytuację i się czegoś dowiedzieć żeby mi potem panowie w garniturach do domu nie zapukali.)
Mam long-distance partnera który dość...agresywnie wspiera mnie finansowo. Korzystamy z Paypala w tym celu, no bo wiadomo. Jeśli mogę zapłacić Paypalem online, to robię to i nie ma problemu, jednak czasami przelewam te pieniądze na swoje konto bankowe. No i trochę się tego już nazbierało, żadnych wałów z tego powodu jeszcze nie miałem.
Teraz mamy lekki problem bo partner chciał mi ufundować konsolę 'na raty' że tak powiem. Ja zapłacę ze swoich, a partner metodycznie będzie mi to cześciowo 'spłacał'. Tylko zacznym się martwić że po prostu przegniemy pałę i bank w końcu zapyta co to za przelewiki z Paypala przychodzą co chwilę.
Ktoś wie jak to u nas działa? Mogą się dopierdolić czy świruję?
submitted by PolskiThrowawayBoCo to Polska [link] [comments]


2019.04.02 13:51 Chinafulfil Wypełnienie i zamówienie wysyłki

Wypełnienie i zamówienie wysyłki
Chinafil.com jest jedną z platform, która pomogła wielu udanym sprzedawcom w sprzedaży rozwijać swój biznes.Zespół Chinafil rozmawiał z setkami sprzedawców i pomagał im dostarczać tysiące zamówień.Jest to zbiór naszych notatek, wskazówek i najlepszych praktyk.
Chinafil są zadawane wiele pytań raz po raz, więc ten przewodnik jest w formacie pytania i odpowiedzi, i jest oddzielony według kategorii.
To co musisz wiedzieć
Kiedy zaczniesz myśleć o pakowaniu?
Wcześnie.Tak szybko jak to możliwe.Inteligentne opakowania mogą spowodować lub złamać rentowność produktu.Chińczycy dbają bardzo o opakowanie produktu.Chinafil.com może opracować najlepsze opakowania, aby chronić produkt w dostawie.Oto przykład, w jaki sposób Chinafil.com pakuje produkt gry planszowej: Obrońca zakrętu + Opakowanie bąbelków + Zewnętrzne pudełko
Który z nich jest najlepszy?
Jeśli twoje produkty są produkowane w Chinach i trzeba je wysła ć do klientów na całym świecie, wysyłka z Chin bezpośrednio jest bardzo dobrym pomysłem!
Chinaflic.com oferuje znacznie tańsze usługi spelniające magazyny w Chinach i międzynarodowe usługi żeglugowe z Chin.Możesz zaoszczędzić koszty i zapewnić bardziej konkurencyjne ceny dla sponsora.
-Poprzez wysyłkę zamówień do indywidualnych klientów z Chin, można uniknąć podatku od sprzedaży / VAT / cła.Wiesz, że w większości krajów lub stanów, musisz zapłacić podatek od sprzedaży lub VAT każdej firmy za wysyłanie produktów z magazynu rezydenta.W Chinach nie ma podatku od sprzedaży lub podatku VAT dla większości zamówień.Przykładowo, Klienci w Wielkiej Brytanii nie muszą płacić podatku VAT za zamówienia poniżej piętnastu funtów.W Kanadzie zamówienia poniżej $20 (importowane z zagranicy) są zwolnione z płacenia HST.
Jak sprawdzić ceny wysyłki?
Nasze strategiczne partnerstwo z przewoźnikami logistycznymi pomaga znacznie zmniejszyć koszty wysyłki.Chinafil.com nawiązuje długofalową współpracę z głównymi przewoźnikami logistycznymi, takimi jak China Post, Niemcy Post, Epacket, DHL, itp. Chinafile.com również opracowuje własne usługi linii żeglugowej do USA, Kanady i Europy, współpracując z lokalnymi przewoźnikami logistycznymi.Chinafil.com są w stanie zapewnić najlepsze opcje wysyłki z Chin dla wszystkich zamówień.Prosimy o kontakt w celu uzyskania oferty!info @chinafulfil.com
I saloo8217m, gotowy do zaplanowania stanu inwentarza.Co to jest ASN?
ASN to zawiadomienie o dostawach zaliczkowych.
ASN mówią Chinaflic, co nam wysyłacie, w jakich ilościach i kiedy nadejdzie.
Aby upewnić się, że dostawca / producent umieści go na wysyłce, będziesz chciał jak najszybciej utworzyć swój system ASN, po skończeniu wymiarów i mas.Możesz tworzyć swoje ASN tak daleko z wyprzedzeniem, jak tylko chcesz.Chinafil.com może zorganizować dostawę produktów od dostawcy / producenta do naszego magazynu w razie potrzeby.
Wysyłka zamówień sklepowych
Jak dostanę moje rozkazy do Chinafile?
Nasz system jest połączony z Shopify, można połączyć sklep z nami, podając nazwę sklepu i przechowując klucz API.Chinafil.com może otrzymywać zamówienia w sklepie automatycznie każdej 24 -godzinnej lub kiedy tylko chcesz.
Możesz również wgrać całą list ę zleceń poprzez wysyłanie arkusza kalkulacyjnego na swoje konto China Speet, które jest dostępne online za pomocą dowolnej standardowej przeglądarki.
Jakie usługi żeglugowe powinienem wykorzystać do transportu?
Jako domyślny Chinafile wybierze najniższy koszt, najbardziej wydajny przewoźnik paczek w zależności od preferencji wysyłkowych.Proszę nam powiedzieć, jaki jest oczekiwany czas dostawy, państwa docelowe, a Chinafil.com zajmie się resztą.
Jak śledzić rozkazy? Tak.
Po tym jak Chinafile.com wyśle zamówienie, nasz system wyśle numer namierzania do Shopify i oznaczy zamówienie jako Fulfiled.Klient może śledzić zamówienie w celu określenia szczegółów zamówienia.
Shopify + Oberlo?Chińczyk może być lepszy!!!
Oberlo jest bardzo użyteczny dla większości sprzedawców sklepowych, gdy zaczynają.Ale po wzroście sprzedaży, będą musieli znaleźć lepsze rozwiązanie.Chodź do swojego partnera, China Sperm!Możesz zaoszczędzić dziesięć%- 30% kosztów, wypełniając swoje zamówienia zakupowe z Chinafile.
Oto, jak Chinafile.com prowadzi proces:
1.-2c.Wysyłasz nam plik z nazwą produktu i odpowiadającym mu linkiem aliexpress lub linkiem do produktu.
2.9double.Chinafil.com źródło produktu dla Ciebie następnie wysłać plik z odpowiednią ceną
3.double.Potwierdzasz z nami produkty, które chcesz, abyśmy dla Ciebie spełniali.
4.9double.Chinafil.com integruje nasz system z sklepem sklepowym, a następnie skonfiguruje produkt w naszym systemie.
5.-double.Chinafil.com otrzymuje zlecenia od Shopify przez API.
6.niespotykane;Chinafile.com kupuje produkty dla Ciebie zgodnie z Twoim codziennym zamówieniem
Po otrzymaniu produktów Chinafil.com wybiera i pakuje i transportuje zgodnie z zamówieniem.
Po wysłaniu zamówienia, nasz system wyśle numer śledzenia, aby anulować i oznaczyć zamówienie jako wypełnione.Kupujący może śledzić zamówienie w szczegółach zamówienia.
9.(CONCALI9Jeśli produkt
submitted by Chinafulfil to u/Chinafulfil [link] [comments]


2018.09.06 19:06 Gazetawarszawska Cud Jarosława i zestrzelenie na Ukrainie

Cud Jarosława i zestrzelenie na Ukrainie

09 JANUARY 2018
"Rolą przypisaną Polakom będzie odsiecz Kijowska, która jednak nie ma się skończyć na Majdanie, ale na murach Kremla – tak to już można sobie wyobrazić: Polski żołnierz zawodowy rozpędzi się na Kijów, ale zatrzyma się dopiero na Kremlu, na jego murach. Mury te zdobędzie, profesjonalnie zastrzeli Putina, ale potem skromnie, znając swoje miejsce w szeregu, poprosi żyda o to, aby to on, spadkobierca Starego Testamentu, wbił głowę prezydenta Rosji na oszczep i pokazał światu twarz tej zabitej bestii. Tym Dawidem od pokazywania głowy Włodzimierza Putina na kiju będzie weteran izraelski. Będzie to osobnik godny i szybko zjawi się Kremlu, jego adres jest znany polskiemu MSZ w Warszawie, gdyż jest również i polskim weteranem, to jeden z tych żydów, którzy strzelali polskim bohaterom wojennym w tył głowy, a teraz Polska płaci mu rentę."
Cud Jarosława i zestrzelenie na Ukrainie
http://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/39-cud-jaroslawa-i-zestrzelenie-na-ukrainie
+++
Ostanie wydarzenia w świecie, skupiające uwagę na granicy Ukraińsko-Rosyjskiej, tylko pozornie mają cokolwiek wspólnego z Ukrainą, jako tradycyjnie suwerennym państwem, gdzie świat przejawia swą niekłamaną troskę o jej suwerenność.
To choćby z tego powodu, że Ukraina jest tworem śmiesznie sztucznym i takie państwo czy naród w rzeczywistości nie istnieją. Toteż żadna siła polityczna w świecie nie traktuje Ukrainy poważnie jako suwerennego partnera, poza naturalnie Polakami, którzy jako autentyczny paw narodów tylko patrzą, aby i tam znaleźć sobie kolejnego oprawcę, który by na Polskę napadał, grabił, gwałcił i podpalał, a dzięki czemu polska martyrologia znowu będzie na wokandzie – co jest Polakom notorycznie niezbędne.
Z zachowania społecznego w Polsce – obłąkania medialnego widocznego na każdym kroku, ale też i patologii umysłowej u zwykłego zjadacza chleba – wynika prosta konkluzja mówiąca, że tak jakby Polakom mało było wewnętrznego terroru żydowskiego, który do spółki z bandziorami pruskimi i anglosaskim spuszcza z Polski ostatnie krople krwi. Ale trzeba im przysporzyć coraz to nowych obszarów autozagłady i taką przestrzenią jest akurat – tak się to składa – Ukraina. Tam też – patrząc już zupełnie obiektywnie – pojawia się potrzeba dostawcy mięsa armatniego w agresywnej wojnie żydów przeciw Rosji i rola ta przypada głównie Polsce, bo tylko Polacy są pod ręką, no i lubią umierać za obcych, a co też jest prawdą obiektywną.
Gwałtowność i nachalność mediów w Polsce, omawiających wydarzania na wschodzie, mają uczynić „kwestię ukraińską” polskim „być albo nie być”. Losy Ukrainy mają stać się intelektualną obsesją Polaka, który ponownie ma się sprawdzić jako niestrudzony internacjonał chuligańskich wojen.
Rolą przypisaną Polakom będzie odsiecz Kijowska, która jednak nie ma się skończyć na Majdanie, ale na murach Kremla – tak to już można sobie wyobrazić: Polski żołnierz zawodowy rozpędzi się na Kijów, ale zatrzyma się dopiero na Kremlu, na jego murach. Mury te zdobędzie, profesjonalnie zastrzeli Putina, ale potem skromnie, znając swoje miejsce w szeregu, poprosi żyda o to, aby to on, spadkobierca Starego Testamentu, wbił głowę prezydenta Rosji na oszczep i pokazał światu twarz tej zabitej bestii. Tym Dawidem od pokazywania głowy Włodzimierza Putina na kiju będzie weteran izraelski. Będzie to osobnik godny i szybko zjawi się Kremlu, jego adres jest znany polskiemu MSZ w Warszawie, gdyż jest również i polskim weteranem, to jeden z tych żydów, którzy strzelali polskim bohaterom wojennym w tył głowy, a teraz Polska płaci mu rentę.
To ten słabo ukryty motyw – ścięta głowa Putina, obnoszona zwycięsko na murach Kremla- leży u podłoża histerii massmediów w Polsce, które szykują Polaków do pomszczenia na Rosji i Rosjanach odwiecznych krzywd żydo-ukrainy.
Po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu, wystawionego na strącenie przez kontrolerów lotniczych w Kijowie, ta typowa PRL-owska rusofobia zamieniła się w autentyczny amok potrzeby odwetu, którym zionie każdy polski prelegent telewizyjny, intelektualista, czy autorytet moralny. O „polskich” politykach nawet nie ma co wspominać, bo ci od dnia Okrągłego Stołu mówią jedynie to, co im się każe, a myślenie od razu kojarzy im się z antysemityzmem, więc od niego stronią, aby nie popaść w grzech nienawiści.
To właśnie ta histeria, po prowokacji zestrzelenia Boeinga, dokonała cudu zjednoczenia „prawicy” tzn. PIS-u, Ziobry i Gowina. Dostali oni telefony z instrukcjami, że mają się zjednoczyć – bo wymaga tego powaga chwili. Chodzi tu to, że ten obecny rząd PO trzeba wymienić i to nie dlatego, że on jest zły, bo źle rządzi, gdyż w Polsce „złe rządzenie, to dobre rządzenie”. Problemem z Tuskiem polega na tym, że PO już się nie sprawdza, gdyż nie porywa tłumów i na bazie opatrzonych telewidzom miernot tego rządu nie można budować medialnego entuzjazmu „naprawy państwa”, a który to entuzjazm ma rzucić Polaków do „naprawy państwa” pod kierunkiem sprawdzonego bojowca Jarosława Kaczyńskiego. I tu, co pewne – bo zaplanowane, też stanie się cud i to niejeden, bo po wybuchu entuzjazmu „naprawy państwa” szybko się okaże , że naprawa musi poczekać. Ponieważ najpierw trzeba dokonać wspomnianej odsieczy Kijowskiej – bo „naprawa państwa” ma odbyć się przez naprawę Ukrainy, a do czego polski najazd na mury Kremla jest niezbędny.
Tak więc wkrótce telewizja objawi to, że stodoła płonie i to Tusk tę stodołę podpalił, a Kaczyński będzie ją gasił i to będzie ten entuzjazm, który skupi masy przy nowym wodzu. Potem zaś – jak powiedziano – okaże się, że Ukrainie trzeba pomóc i stodoła może poczekać. W końcu po udanej misji Kijowskiej Ukraińcy masowo wjadą do Polski i to szeroką ławą, i pomogą gasić tę stodołę, i to tak gorliwie jak tylko to oni potrafią, a co niedobitki Wołynia dobrze wiedzą.
Więc – co widać w telewizji – potrzeba chwili wymaga, aby na miejsce starych obiboków wpuścić do obiegu nowych starych niedołęgów, których profesjonalna telewizja zgrabnie przerobi na mężów opatrzności. A przy okazji robiona im międzynarodowa klaka pochwali polską lojalność wobec sojuszników, bitność żołnierza i jego bezinteresowność, ofiarność w cudzym merkantylnym interesie. Ta atmosfera „zachodniego” uznania, akceptacji i pochwał sprawi, że Polacy, jak jakieś wyżły, tym bardziej jeszcze zaczną się ślinić na widok rosyjskiego zbója, który pogwałca powszechnie uznane normy wolności i demokracji i jako taki musi być ujarzmiony polską ręką, i polski marsz na mury Kremla będzie gotowy.
Niestety – będzie tak, jak kiedyś: „Za naszą i waszą wolność”, a nawet i gorzej, bo przecież nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy. Najpierw będzie wielka nadzieja, a skończy się ja zwykle – klęską, ale teraz nie będzie już do czego wracać. Wtedy, drzewiej, Polacy mieli jakieś stałe zasoby materialno – ludzkie i po niepotrzebnej utracie krwi mogli się jakoś odbudować, aby dalej przetrwać. Nikt ich nie eksterminował tak jak dzisiaj, bo istniało papiestwo, które Polaków broniło (nawet przed ich własną głupotą), a państwa rozbiorowe kierowały się etyką chrześcijańską. Nawet żydzi nie mordowali Polaków powszechnie, a co może z wyjątkiem powstań, gdzie zawsze – w newralgicznym momencie – wbijali Polakom nóż w plecy.
Teraz tak dobrze już nie jest, pod ciosami soboru upadło papiestwo, na naszych oczach rozwalane jest ono do reszty przez bezwstydnego półinteligenta Bergoglio, zakazana został etyka chrześcijańska w państwach ościennych, a w Polsce rządzi żydowskie rozpasanie. Głębokie rany po II Wojnie Światowej, PRL-owski ucisk i ekonomiczna nieefektywność, powojenna aborcja rzędu 20-30 milionów Polaków, późniejsze wyniszczenie gospodarki państwowej, wyprzedaż wszelkich zasobów narodowych w ręce obcego kapitału, z obecnie bezprzykładnym drenażowym system opodatkowania, który jest wielokrotnie skuteczniejszym narzędziem wywłaszczeniowym niż wywózki na Syberię lub hitlerowskie roboty przymusowe. To w parze z całkowicie niekontrolowanym przez społeczeństwo system emisji Złotego i jego „wolnej” wymiany sprawia, że Polacy 70 lat po katastrofie II WS nie mają jakiekolwiek bazy duchowej, materialno- ekonomicznej jako zaplecza odbudowy, a utracili wszystko to, co takim trudem zbudowano po wojnie. A w Europie nie ma już ani jednego państwa europejskiego i znikąd nie padnie nawet jedno słowo w naszej obronie, bo w końcu każdy naród jest kowalem swego losu, a nie cudzego – jakby to ciągle chcieli Polacy. Szykowana zatem akcja „naprawy państwa” objawi się pod sztandarem „Za naszą i waszą wolność” , a która z kolei będzie wyprawą kijowską, czyli faktycznie Polską szarżą na mury Kremla, a to stanie się naszym gwoździem do trumny.
+++
Sama sprawa gwałtownego zaostrzenia kryzysu w Doniecku nie ma nic wspólnego z zamachem na samolot z Holandii do Malezji. Stany Zjednoczone oburzające się na podłość tego zamachu szybko formują szyki zbrojne przeciw sprawcy: Rosji. A przecież – na własnym podwórku – do tej pory nie znaleziono sprawców zamachu na WTC 9/11, a wszyscy wiedzą, że poganiacze wielbłądów z Afganistanu nie mogą sterować wielkim samolotami, a nawet gdyby, to żaden z nich nie mógłby trafić w wieże WTC, a nawet i dotrzeć, czy choćby nakierować samolot na Nowy York, co jest oczywiste. Sprawa WTC jest nierozwiązana i to jako już kolejna. Np. USA doświadczyły żydowskiego ataku lotniczego na USS Liberty: w 1967 myśliwce Izraela zaatakowały ten amerykański okręt wojenny i zabiły (podstępnie zamordowały, bo to był okręt sojuszniczy) 34 członków załogi, zraniły dwustu, a cel był jasny: zamordować wszystkich przez zatopienie okrętu! Mimo upływu lat USA nie podniosły tej sprawy w jakikolwiek sposób. Skąd zatem zainteresowanie Amerykanów cudzymi kłopotami, Ukrainą?
Jeżeli zaś chodzi o porównanie kont terroru lotniczego, to historia wojskowych zamachów na samoloty cywilne jest dość czytelna. Na płaszczyźnie międzynarodowej to USA są terrorystą powietrznym, a nie Moskwa. O ile ZSRR zawsze strącał swoje własne cywilne statki powietrzne, które chciały uciec z jego terytorium, to na tym się kończyło i wydarzenie nigdy nie wychodziło poza granice państwa. Sprawa zaś na nowo podjętego (przez znanych oszustów smoleńskich) zamachu na koreański linie lotnicze w 1983 roku Korean Air Lines Flight 007 jest arcyprosta: nie ma dowodu na to, że samolot ten wleciał na terytorium ZSRR. To że ZSRR przyznał się do zestrzelenia nie jest dowodem. http://gazetawarszawska.net/94-demo-contents/nwo/551-frequently-asked-questions-concerning-the-downing-of-kal-flight-007-and-attendant-matters
Na pokładzie znajdował się kongresman Larry McDonald , który był ostatnim antysemitą w amerykańskim establishmencie, a jak wiadomo antysemitów wolno zwalczać, pod czym podpisał się niechlubnie posoborowy papież Jan Pawel II. Zamach na ten samolot nie miał nic wspólnego z ZSRR, a był planowany przez ośrodki będące pod kontrolą CIA i to tak dalece, że były prezydent Richard Nixon, który już znalazł się na pokładzie tego samolotu (siedział koło McDonalda) został z niego wyciągnięty siłą. USA – jako ofiara tego zestrzelenia – nie wystąpiły również o jakiekolwiek odszkodowanie od ZSRR, co przecież Amerykanie mają w nawyku. Nie było to jedyne morderstwo polityczne w USA w ostatnich czasach, żydzi zastrzelili prezydenta Kennedy’ego, a nikt w USA nie robił żydom wymówek i nie groził inwazją ani Izraela, ani Banku Rezerw Federalnych, który przecież jest pod nosem Białego domu. Do amerykańsko-żydowskiego terroru wobec statków powietrznych pasażerskich należy zaliczyć też atak na Egipt Air Flight 990, gdzie samolot ten w drodze z USA do Egiptu został najprawdopodobniej porwany przez komandosów ukrytych na pokładzie i rozbity o wody Atlantyku. Pasażerami byli między innymi wysocy oficerowie sztabowi armii Egiptu, którzy specjalizowali się w kontrolowaniu zbrojeń nuklearnych Izraela. Podejrzanie pada bezpośrednio na Mossad, a Egipt nigdy nie uznał wyników prac amerykańskiej komisji wypadkowej, która prowadziła śledztwo. Podobnie zestrzelenie „omyłkowe” przez armie Ukrainy rosyjskiego Tupolewa miało charakter wyraźnie przestępczy , a nie przypadkowy, sprawę wyciszono, a żydzi z Izraela (zginęli na pokładzie) nigdy nie zażądali od Ukrainy odszkodowania – co też rzuca się w oczy. Podobnie było z ukraińskim flight AHW 2137, który wiózł do Iranu 40 inżynierów lotniczych Antonowa. Mieli oni pomagać Irańczykom w produkcji lotniczej, ale samolot nie doleciał, bo samolot się rozbił i przyczyn tego rozbicia nigdy nie podano w wiarygodny sposób.
Obecny zaś zamach na Boeinga odwrócił całkowicie uwagę świata od żydowskich mordów na Palestyńczykach, gdzie na moment pisania tego tekstu liczba ofiar sięga ponad 400 zamordowanych ludzi, kilka tysięcy rannych i 35000 wypędzonych, uciekających przed bombami. Uzbrojeni po zęby żydzi mordują wszystko to, co się tylko rusza, co stoi im na drodze. Pretekstem do tego było porwanie trzech żydowskich studentów i ich rzekome zamordowanie przez Hamas. Plotki w Izraelu zaś mówią wyraźnie, że „porwanie” był zaplanowane przez Mossad i dla wielu było to wiadome na prawie tydzień przed uprowadzaniem i zamordowaniem. Według tychże plotek historia z porwaniem trzech żydów na terytorium kontrolowanym przez wojsko Izraelskie jest komentowana jako wręcz śmieszna – bo całkowicie nieprawdopodobna, a to ze względu na to, że tam każdy metr kwadratowy ziemi jest pod kontrolą armii i w tamtym miejscu żaden Hamas nikogo porwać nie może. Później zaś, już zupełnie w realu, złapano zwykłego chłopaka palestyńskiego i spalono go żywcem, informując szeroko ludność palestyńską o tym fakcie. Tak to świadomie zaplanowano wywołanie rozruchów, na które armia izraelska była już przygotowana i rozpoczęła się rzeź ludności. Co było do przewidzenia, w Europie akcja ta doznała zbytniego i negatywnego rozgłosu. Odwrócenie uwagi od Izraela poprzez zamach na malezyjski samolot nad Ukrainą jest ewidentnym motywem zestrzelenia tego samolotu, przy czym – nie jest wykluczone – mogły być tu równolegle brane cele dalekosiężne, jak właśnie planowany najazd Polaków na Kreml.
To zestrzelenie musiało być zaplanowane znacznie wcześniej i kto wie, czy nie sięgające okresu, kiedy zaginął inny malezyjski samolot z pasażerami. Przy czym zaginięcie tamtego malezyjskiego samolotu raczej nic nie miało wspólnego z potrzebą porwania jego pasażerów, ale samolot ten mógł być użyty jako ładunek nuklearny do ataku terrorystycznego na Pekin, gdzie uderzono by w Chiny, a postraszono Moskwę. Tak Moskwa, jak i Pekin mogły się w tym zorientować i samolot ten zniknął z tego właśnie powodu, a możliwe, że poleciał z powrotem do Izraela (odwiózł bombę jądrową). To bomba nuklearna na pokładzie tamtego samolotu prosto wyjaśnia solidarne zacieranie śladów jego lotu przez wiele państw, kiedy w innym przypadku ktoś – tylko przez zwykłą nieuwagę – pozostawiłby jakiś ślad. Potem nawet pojawiły się jakieś odgłosy w sieci, że identyczny samolot malezyjski (do zaginionego) na miesiące przed zniknięciem był widziany w hangarach w Tel Aviv, a jego właścicielem miał być rzekomo Soros.
Najbardziej prawdopodobnie zamachu na samolot nad Ukrainą dokonali żydzi, bo to im było bezpośrednio opłacalne i nie tylko jako odwrócenie uwagi od Palestyny, bo w końcu cała wiosna na Majdanie to akcja armii Izraela i międzynarodowych żydów. A poza tym tylko Izrael ma hermetyczny personel wojskowy, który bez obiekcji morduje innych. Ma to umocowanie religijno-etyczne. Religia żydowska, jak wiadomo, naucza, że śmierć goja jest radością dla Yaweha, armia Izraela zaś ponadto daje wolną rękę dowódcom wojskowym w sprawie decyzji o zabijaniu obcych. Kapral żydowski czy inny stopniem w każdym momencie może zabić człowieka, bo ocenił, że jest on zagrożeniem dla bezpieczeństwa Izraela. Ocena stopnia zagrożenia czy innych warunków nie jest nigdy weryfikowana przez kogokolwiek w armii izraelskiej, bo ten, który właśnie zabił wroga, wiedział najlepiej to, że wróg był zagrożeniem i nikt w armii tego nie może podważyć.
Samolot malezyjski przypuszczalnie nie był zestrzelonym rakietą naziemną, ale typu powietrze- powietrze. Już na samym początku pojawiły się pogłoski, że za samolotem tym podążał myśliwiec, który odpalił w jego kierunku rakietę powietrze-powietrze. Myśliwiec ten, po trafieniu przez niego samolotu pasażerskiego, miałby być zaraz potem zestrzelony przez inne myśliwce , które za nim podążały. Pierwsze zdjęcia video pokazywały nawet dwa wielkie ogniska dymu, gdzie jeden był z rozbitego B 777. A ten drugi słup dymu był bardzo wyraźnie innego pochodzenia, jest dość prawdopodobne, że był to pożar resztek zestrzelonego myśliwca. Za hipotezą rakiety powietrze – powietrze, a nie ziemia – powietrze przemawia też i fakt, że jest to również samolot malezyjski (co wspomniano powyżej), którego to kraju na początku roku zaginął bez śladu inny samolot. Jak widzimy władze tego państwa niezbyt gorliwie dochodzą prawdy – albo tak udają – i właśnie ich samolot został wybrany nieprzypadkowo, ale świadomie, bo i tym razem nie będzie kłopotliwych pytań, gdyż akcja ta może być również zemstą na Malezji z unieszkodliwieniu zamachu na Pekin. To wszystko wyklucza raczej rakietę naziemną, której obsługa byłaby zdolna do tak dokładnego wyboru celu, bo tam latały też i inne samoloty i łatwo było o pomyłkę. Oczywiście mogło być i tak, że odpalono rakietę z ziemi, aby zrzucić winę na separatystów , ale prawidłowo mógł trafić tylko myśliwiec, bo tylko on wiedział w kogo celować. Sama kwestia rachunku prawdopodobieństwa – dwóch drastycznych „wypadków lotniczych” – tego samego państwa w tym samym okresie wyklucza statystyczną przypadkowość zestrzelenia, a to mocno sugeruje rakietę powietrze – powietrze, gdzie pilot wzrokowo zidentyfikował obiekt.
+++
Na Ukrainie, na obecnym posowieckim terytorium mieszkają różne nacje i kultury, które nie mają ze sobą jakiegokolwiek wspólnego etosu, nawet mimo to, że mieszkają w tym samym mieście lub wsi. Wspólnych płaszczyzn nie ma, ale wzajemnych sprzeczności czy konfliktów interesów jest wiele. I to właśnie dlatego region ten jest przedmiotem troski ośrodków żydowsko – anglosaskich w świecie, gdzie łatwo wprowadzić zasadę dziel i rządź. I jak wspomniano na wstępie, w polskiej histerii ukraińskiej nie chodzi tu o Ukrainę, ale o Rosję, której państwo i kulturowa integralność stoi na przeszkodzie dwom czynnikom: NWO i Izraelowi.
Te dwa czynniki są wszechobecne w Polsce i ta histeria medialna nie jest przypadkowa, a odzwierciedla plany tych ośrodków odnoście posłużenia się Polakami przeciw Rosji. Widać wyraźnie przegrupowanie sił NWO z Bliskiego Wschodu na wschód Europy.
Sam Putin chyba nie zorientował się na czas, że rosyjski sukces w Syrii był niczym innym, jak przerzuceniem tamtego frontu z przedpola Izraela na przedpole Moskwy. Syria dziwnie nagle wygrała z islamistami, którzy nagle zaczęli przegrywać, co zaskakujące, biorąc pod uwagę, że była to wojna na wyczerpanie. Oczywiste jest, że islamiści nie mieli jakichkolwiek ograniczeń, czego nie można powiedzieć o Syryjczykach, którzy nagle odetchnęli odpierając wroga. Zachodzi bardzo uzasadnione podejrzenie, że wszystkie środki, tak sprzętu, jak i ludzkie, zostały przerzucone do Ukrainy, Rumuni i Bułgarii. Od kilku lat było wiadome to, że w krajach okolic Ukrainy pobudowano wielkie bazy, mogące służyć jako ośrodki treningowe i możliwe , że islamiści z Syrii tam teraz właśnie siedzą, czekając na uderzenie na Rosję.
+++
Ukraina jako wspomniana bezpaństwowa mieszanka kultur, o której jednoznacznie negatywnie wypowiedział się Dmowski, nie jest dla Polski partnerem do czegokolwiek. I „polski” entuzjazm w kwestii ukraińskiej powinien być potraktowany tak, jak się traktuje histerie, a nie inaczej. Polska może układać się jedynie z tym, który jest silny i jednoznaczny, a nie z tym, który daje jedynie tło dla rozgrywek obcych, a takim jest Ukraina.
W tym regionie, naszym partnerem do rozmów czy układów jest Putin i Rosja. Silna imperialna Rosja nie jest dla Polski zagrożeniem, ale stabilizatorem całego regionu. Jeżeli ktoś myśli inaczej, to niech porówna obecny stan Polski z koszmarnym niemal PRL-em. Tamta Polska była bardzo zła, ale miała swe miejsce w świecie, a jej zewnętrzne granice były gwarantowane przez ZSRR, pensje były małe, a na mieszkania czekało się pół życia, ale nikt nie spał w śmietniku. Dzisiaj jednak, „Polska” to brak granic, niedożywienie dzieci szkolnych, brak jakiejkolwiek ochrony jednostki ludzkiej przed bezprawiem urzędników państwowych czy zagranicznych koncernów, które zaczynają dyktować Polsce swe prywatne warunki nie tylko ekonomiczne, ale i prawne. To kraj, gdzie wyrzuca się 84-letnią kobietę z mieszkania, zabiera się rodzicom dzieci, gdzie Niemcy podnoszą głowy i wypędzają Polaków z ich gospodarstw, gdzie ograniczono dostęp do opieki zdrowotnej, wódka jest dostępna tak woda w karanie, skomercjalizowano dostęp do nauki i sam poziom wykształcenia zaniżono do niewyobrażalnych granic. Gdzie zadłużanie prywatne i państwowe wymknęło się z pod kontroli, etc., etc… Co tu porównywać z dawnym PRL-em? Toż porównanie z okupacją hitlerowską wypada trafniej. A nawet tam, przy wysiedleniach i zsyłkach, żaden hitlerowiec nie wypędziliby 84-letniej staruszki z jej mieszkania tyko dlatego, że słabo zapoznała się z warunkami „umowy”.
Kwestia ukraińska jest zatem wielką pułapką dla Polski, bo tu chodzi właśnie o Rosję, a nie o Ukrainę i jakiekolwiek włączenie się Polski w żydowską politykę antyrosyjską jest dla nas szkodliwe, bo w skutkach zakończy się końcem Polski bez jakiejkolwiek perspektyw jej odbudowy w przyszłości.
Już w latach 50-tych emigracja polska na Zachodzie, która miała jeszcze swą żywą i aktywną inteligencję, lub w ogóle resztki polskiej inteligencji tylko tam się zachowały, bo żydzi nie mogli jej wymordować, jak to miało miejsce w PRL, nawoływała do ugody z ZSRR lub przewidywała obecny nacisk NWO na Rosje, co zmusiłoby Moskwę do zmiany kierunku polityki sowieckiej na bardziej przyjazną Polsce. Rozumowano, że ZSRR pojmie to, że Polska jest dla Moskwy niezbywalnym buforem polityczno – wojskowym w regionie. Miałoby to sprawić, że władcy na Kremlu szukaliby porozumienia z Polakami.
Nikt wtedy nie spodziewał się tego, że ZSRR się rozpadnie do tego stopnia, jak to widać teraz, ale też nikt nie przewidywał tego, że i Polska będzie w tak strasznym stanie, jak to ma obecnie miejsce. Wiele się zmieniło, wystąpiło wiele innych zmian na gorsze, tak w Rosji, jak i w Polsce.
Jedno jednak nie uległo zmianie – wspólnota interesów Rosji i Polski. Oba kraje czy narody jadą na jednym wózku, są tak samo zagrożone w swej biologicznej egzystencji i mają wspólne interesy oraz wspólnych wrogów. Nawet gospodarki są sobie potrzebne, bo mogą się łatwo uzupełniać. Ogień na Ukrainie czy inne nowe zagrożenia lub prowokacje są i będą ukierunkowane na napuszczenie Polaków na Rosję. Ukraina ma być dla Polski ostatecznym rozwiązaniem, gdzie Polska przepadnie na zawsze.
Bezmiar telewizyjnej histerii w polskich massmediach, ściąganie z urlopów różnych od dawna już odstawionych polityków, porozumienie ponad podziałami, to sceny z obecnej Polski. Kto wie, czy do tej atmosfery powszechnej mobilizacji nie należą również kiedy indziej zwykle nieszczęśliwe wypadki. Ten dość dziwny wypadek lotniczy ze spadochroniarzami i obecna katastrofa autobusu w Niemczech – czy nie są one częścią programu podnoszenia napięcia społecznego, a to celem łatwiejszej manipulacji społeczeństwem? Możliwe, że na tym nie koniec i będzie podłożona jakaś bomba lub nastąpią podobne wydarzenia. W trakcie pisania tego art. nastąpiła dość dziwna katastrofa w autobusu w Niemczech, gdzie kierowca w dość niewyjaśniony sposób – na minuty przed katastrofą – zatrzymał autobus, wysadził pasażerów i gdzieś pojechał pustym autobusem. Nie było go 15-30 minut, a krótko po ponownym załadowaniu paserów wjechał na autostradę , gdzie nastąpiła katastrofa. W niedzielę wieczorem kolejny dziwny wypadek: samochód z wariatem, który w Sopocie taranował przechodniów, a nawet jeździł po sopockim molo. Wypadki się zdarzą, wariaci też, rachunku prawdopodobieństwa okłamać jednak nie można i tu nasuwają się pytania co do tego, czy nie są to wypadki sztucznie zrobione? To wszystko podnosi napięcie społeczne, dzięki czemu można łatwiej sterować masami, które, jak wiadomo, nie kierują się rozumem, a owczym pędem.
Atmosfera jednoczenia się „prawicy” celem gaszenia pożaru stodoły, którą podpalił Tusk, odsiecz kijowska, rakiety Putina skierowane na Warszawę, lada chwila powódź lub niewyjaśniony pożar, kolejny wypadek lotniczy lub kolejowy, wariat z siekierą, który wymorduje dzieci na obozie harcerskim, to wszystko jeszcze przed Polską, a coś z tego lub podobnego niewątpliwie nastąpi. Przyczyną tego nie jest ani pogoda, ani drapieżność wrogów Polski czy ich już szeroko rozpoznany wampiryzm starszych braci Karola Wojtyły. Przyczyną tego wszystkiego jest absolutna pasywność społeczna i brak w Polsce choćby najmniejszej 10 -20 osobowej organizacji, która byłaby i polska, i suwerenna. W Polsce nie ma ani jednej organizacji społecznej, partii, samorządu, czy drużyny harcerskiej, która wypowiedziałaby się w 5 zadaniach w obronie Narodu. Przyczyn tego jest wiele, wojna i Powstanie, Solidarność wpuszczona na boczny tor, zbrodniczość pontyfikatu Jana Pawła II i jego skutki trwale do dziś, członkostwo w EU, gospodarka wolnorynkowa, etc. etc. Na temat tego, co trzeba robić, trudno jest coś uradzić, brak polskiego ruchu jest faktem bezspornym, ale nie można siedzieć z założonym rękami, bo Polacy to jedyny naród w Europie, który jeżeli już ma jakąś reprezentację, to jest ona tylko żydowska.
Jeżeli jednak Polacy w dalszym ciągu nie są zdolni do uformowania nawet najmniejszego ruchu społecznego w Polsce, który byłby zdolny do jakiej suwerennej egzystencji politycznej, to trzeba choćby stwarzać atmosferę preferowania myśli polskiej na niskim szczeblu tj. w pracy, kawiarni czy w rodzinie. Bo od czegoś trzeba zacząć.
Polska ma otwarty front zachodni, który zwerbował kilka milionów Polaków, pracujących przy zlewozmywakach w Niemczech, Anglii czy Skandynawii. Budują oni dobrobyt tamtych państw, a nie siłę Polski. Obecna atmosfera w Polsce niesie w sobie podejrzenie mówiące to, że zaplanowano otworzyć drugi front – front wschodni. Gdzie żydzi wyślą na ten front następne miliony Polaków, którzy jako najemnicy będą umierać w cudzej sprawie, w walce przeciw narodowi, z którym można by żyć w spokoju i dobrobycie. Przy otwarciu frontu wschodniego Polska dalej osłabnie, opustoszeje i będzie w niej zrobione miejsce dla żydów z Izraela i Niemców. Zajmą oni to, co Polacy opuszczą, a przecież siła tych żywiołów jest już teraz w Polsce ogromna i musi być bezwzględnie unicestwiona, o ile my mamy przeżyć.
Odsiecz kijowska będzie końcem Polski i z tego upadku Polska już się nie podniesie. Nie można na to pozwolić. Aby temu zapobiec, trzeba sięgnąć do kontaktów osobistych z Rosjanami, ale nie liberałami czy demokratami, ale Wielkorusami. Bo tylko tam można spotkać oryginalnych i suwerennych Rosjan, a paradoksalnie tylko tacy mogą nam pomóc się odnaleźć jako naród.
Od czegoś trzeba zacząć.
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam (Mt 7,7); Otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21,22); Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Mt 26,41).
(-)Krzysztof Cierpisz
22-VII-2014
+++
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.03.21 10:27 ben13022 "Panie Mikołaju, obaj wiemy, że ja jestem Polakiem, a pan nie". Mikołaj Grynberg o życiu w dwóch światach: polskim i żydowskim

*Mikołaj Grynberg – ur. w 1966 r., fotograf, pisarz, reporter, z wykształcenia psycholog. Wydał m.in. albumy „Dużo kobiet”, „Auschwitz – co ja tu robię?”, książki eseistyczne „Ocaleni z XX wieku” i „Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”, zbiór opowiadań „Rejwach” oraz ostatnio „Księgę wyjścia” .
Michał Nogaś: Marzec 1968 roku. Miałeś dwa lata. Niczego nie pamiętasz.
Mikołaj Grynberg: Bez szans. Mam w głowie tylko poszatkowane opowieści o tym, co było później. Pojechaliśmy z rodzicami na wakacje w góry i tam oni – oraz ich przyjaciele – widząc samoloty Układu Warszawskiego lecące do Czechosłowacji, już całkowicie się zapadli. O Marcu dowiadywałem się przez odwrotność.
Co to znaczy?
– Słyszałem: „Nie ma Stefana. Stefan był cudowny. Kiedyś pojechaliśmy na narty i na parkingu w jednym z samochodów siedziało zamknięte dziecko. Czekało na rodziców i płakało. Stefan nie poszedł z nami na narty, został z tym dzieckiem”... Był przyjacielem rodziców, mężem jednej z bohaterek mojej nowej książki. Poznałem w dzieciństwie całą listę ludzi, których zabrakło. Ale to była lista zupełnie inna od tej holocaustowej, przy wymienianiu której mój dziadek miał łzy w oczach: Róża, Józio... Nad tą marcową listą nie wisiała śmierć, to był spis rozstań. Z przyjaciółmi, z ukochanymi. I nagle, gdy zacząłem jeździć po świecie, okazało się, że nie są to jedynie jakieś legendy. Ci ludzie istnieją, miejsca, o których słyszałem, istnieją. Te przedziwne adresy w książce telefonicznej są prawdziwe. Petah Tikwa – wiesz, jak to brzmi dla dziesięciolatka? Jak jakieś śmieszne nazwisko. Aż w końcu pojechałem i oni tam byli. Przekroczyłem drzwi, a oni od pierwszej chwili okazali mi miłość.
Bo jesteś synem przyjaciół.
– Tak. I po pięciu minutach czułem się u nich najbezpieczniej na świecie. Nie szczypali za policzki, stali się bezwarunkowymi przyjaciółmi. Tyle lat na nas czekali... Odkryłem to później, że dzięki nim mój – nie tylko mój zresztą – świat się rozszerzył. Jechałem do Ameryki, a tam byli przyjaciele rodziców. Leciało się taki kawał po to, by tam też być w domu.Udało ci się ustalić, przez odwrotność, ile cioć i wujków straciłeś 50 lat temu?
– U nas w domu nie mówiło się o ciociach i wujkach. Byliśmy z nimi wszystkimi po imieniu. Moi rodzice stracili w Marcu kilkanaście najbliższych, najbardziej istotnych dla nich osób.
To w zasadzie jak zniknięcie świata, który się zna i który daje poczucie bezpieczeństwa...
– Rodzice żyli w dwóch światach: polskim i żydowskim. W Marcu stracili ten żydowski. To nie było pokolenie żydowskie, nie byli wierzący, nie przestrzegali tradycji, żadnych świąt. Nie mieli o tym zbyt dużego pojęcia. Do czerwca 1967 roku, gdy wybuchła wojna sześciodniowa, w ogóle w tym świecie nie istniał temat żydowski, nie rozmawiali o tym. Przyjaźnili się, kochali, pili alkohol, jeździli na wakacje, pracowali. Nie opowiadali o tym, kto i w jaki sposób przeżył wojnę. Zaczynali być dorośli, pojawiały się dzieci. Żyli jak reszta. I nagle to wszystko wróciło.
Kiedy po raz pierwszy zapytałeś rodziców, czym był marzec 1968 roku?
– Nigdy nie zapytałem, czym był. Raczej próbowałem zrozumieć, dlaczego zostaliśmy. I żeby było jasne – ja zawsze byłem zadowolony z decyzji, którą rodzice podjęli. Tym bardziej że mieli plany wyjazdu i długo zastanawiali się dokąd – do Australii czy do Kanady? Wszystko wskazywało na to, że wyemigrujemy do Kanady. Może bym dzisiaj był hokeistą. Te rozmowy z rodzicami były... Wiesz, to jak z dobrym wywiadem musisz zadać otwarte pytanie. Ja wtedy tego nie wiedziałem i gdy pytałem: „Dlaczego nie wyjechaliśmy?”, dowiadywałem się o całym Marcu i o wojnie: „Nie wyjechaliśmy, ponieważ nasi rodzice nie chcieli wyjechać”. A mój ojciec spędził z nimi wojnę, przeszli przez getto, piwnice po aryjskiej stronie Warszawy. Tata zdał sobie sprawę, że nie może ich zostawić. Oni nigdy by go nie zostawili, więc nie było mowy, by się rozstali. Dopiero dzisiaj, gdy dotykają mnie rzeczy rozgrywające się obecnie w Polsce, rozumiem, jakim wysiłkiem musiało być dla nich życie w Polsce po 1968 roku. Jeśli masz za sobą takie doświadczenie, już nigdy nie możesz się czuć bezpiecznie. Już można o tobie mówić złe rzeczy, można podważać twoją historię, historię twoich rodziców. Wszystko się wali, zapada. I skąd brać siłę, by pewnie stać na nogach i się na nich opierać? I jeszcze się czasami w życiu uśmiechnąć? Wtedy, w Marcu, rodzice byli po studiach, tata miał już doktorat. Nigdy o tym nie mówił, ale był bardzo zdolnym fizykiem. Był na dobrym wydziale, otaczali go przyzwoici ludzie. Profesura stanęła za studentami i młodymi pracownikami naukowymi. Gdy trwała nagonka, ojciec siedział w instytucie i prowadził badania. Nigdy nie był wielkim działaczem społecznym, nauka była całym jego życiem. Ale naturalnie widział, co się działo wokół, i przez cały ten czas rozważał, czy wyjechać. Wiedział, że decydując się na pozostanie w Polsce, stawia mnie – bo wówczas brata nie było jeszcze na świecie – w trudnej sytuacji. Że będę narażony na coś, co w innych krajach się nie wydarza, ponieważ państwo dba, by takie rzeczy nie miały miejsca. Mama bardzo nie chciała wyjeżdżać z Polski. Jedynym kierunkiem, który w ogóle mogła brać pod uwagę, była Francja, w której się urodziła. Mówiła po francusku, miała tam wielu znajomych, głównie przedwojennych przyjaciół jej rodziców. Tata uważał, że może dopiero moje dzieci zostaną Francuzami, a my do końca życia będziemy tam emigrantami. W 1970 roku urodził się brat. Ludzie wciąż jeszcze wyjeżdżali, choć to była już gasnąca fala. Rodzice podjęli ostateczną decyzję – rodzina będzie żyła w Polsce.
I jesteś im za to wdzięczny.
– Miałem szczęście urodzić się w Polsce w inteligenckiej rodzinie, chodzić do szkół ze wspaniałymi ludźmi. Do tego lutego myślałem, że miałem szczęście, że jest naprawdę dobrze.
Do lutego 2018 roku?
– Tak. I mówię to, choć przez ostatnie 50 lat miałem przecież dosyć regularne doświadczenia z polskim antysemityzmem. To było obecne, ale nie spędzało snu z powiek, nie nękało dzień w dzień. To był po prostu kawałek mojego życia. To jak z byciem chorym, przyzwyczajasz się do życia z bólem.
Uodporniłeś się? To chcesz powiedzieć?
– Na różnych etapach życia miałem różne strategie przetrwania. Gdy zostałem przeniesiony do innej szkoły, bo w poprzedniej mnie lali...
...z powodu pochodzenia?
– Nie, z powodu nieprzystąpienia do komunii świętej. Musieliśmy się przeprowadzić, więc i szkoła była nowa. Przyszedłem do niej w trzeciej klasie i w zasadzie od pierwszego dnia czekałem, kiedy to się znowu stanie. Od ósmego czy dziewiątego roku życia miałem w tyle głowy świadomość, że coś się może wydarzyć. Bo jestem tym innym. Żyłem, poznawałem nowych kolegów i koleżanki, ale cały czas coś w głowie mówiło mi: „Bądź czujny, uważaj, rozglądaj się”. Gdy ktoś w moim otoczeniu mówił o „żydkach”, odsuwałem się i szedłem w drugą stronę.
Wielu bohaterów „Księgi wyjścia” wspomina, że dla żydowskich dzieci droga do szkoły to zawsze były kamienie, którymi w nich rzucano...
– Później, już w liceum, w czasie stanu wojennego, miałem jeszcze jeden ciekawy epizod. Uczniowie walczyli wtedy o to, by w szkołach były krzyże. I ja walczyłem z nimi. Wracałem do domu, opowiadałem rodzicom, a oni pytali, czy ja aby nie zwariowałem. Przestrzegali, mówili, że nie wiem, co robię. A ja po prostu uważałem, że jeśli to jest dla moich kolegów ważne, to dlaczego mam ich nie wspierać w tej walce?
Oczekiwałeś zapewne wzajemności.
– Na zebraniu samorządu szkolnego powiedziałem, że jeśli dla kogoś ważny jest krzyż, to proszę – niech wisi krzyż. Jeśli dla innych ważny jest Che Guevara, to niech zawiśnie jego zdjęcie. A jeśli dla niektórych ważna jest gwiazda Dawida, to niech także i ona zawiśnie. Dlaczego nie? I na to jeden kolega odpowiedział: „No, z tą gwiazdą Dawida to bym jednak tak nie szarżował”. Wróciłem do domu, opowiedziałem o wszystkim rodzicom, a oni powiedzieli tylko: „O, to i tak gładko się o tym dowiedziałeś”. W żydowskiej Warszawie byłem wtedy pośmiewiskiem. Ludzie mówili: „A wiecie, że ten mały Grynberg walczy o krzyże?”.
A ty uważałeś, że warto...
– Uważałem, i do dziś tkwię w tym przekonaniu, że jeżeli wszyscy jesteśmy równi, nie zabieramy innym wolności, to dlaczego nie? Ale wszyscy musimy być otwarci na to, co odmienne.
Gdy już wiedziałeś, że nie zawsze można liczyć na zrozumienie, jaką przyjąłeś strategię? Na przykład gdy ktoś przy tobie pozwalał sobie na antysemickie wypowiedzi.
– Nie puszczałem mimo uszu, stawałem do walki. Na słowa. Nigdy nie dopuściłem się przemocy fizycznej, ale wiele razy czułem, że jestem bliski dania komuś w mordę. Że doszliśmy do granicy tego, jak bardzo można mnie poniżyć. Bo nie ma już argumentów, wszystkie padły wcześniej.
Czy mogę spytać, co jest tą granicą poniżenia?
– Odbieranie tożsamości. To, że ktoś decyduje za ciebie, kim jesteś i kim masz prawo się czuć. Często wybrzmiewa to w taki fałszywie przyjazny sposób. Na przykład słyszę: „Panie Mikołaju, no przecież obaj wiemy, że ja jestem Polakiem, a pan nie jest”. Odpowiadam wtedy: „Jestem Polakiem”. Na co słyszę: „Panie Mikołaju, ja pana proszę, mieszka pan tutaj, ale przecież obydwaj wiemy...”. To taki protekcjonalny, misiowaty ton, który powoduje, że przepalają mi się bezpieczniki. W sekundę i wszystkie naraz.
Twoi rodzice odprowadzali kogoś na Dworzec Gdański?
– No... wszystkich w zasadzie. Chodzili, płakali. Myślę, że najgorszy był dla nich powrót do domu. Pociąg odjeżdżał, ocierali łzy, kontakt się urywał. Wszyscy byli przekonani, że to na zawsze, że już nigdy się nie zobaczą. Ja za cholerę nie umiem sobie tej sytuacji wyobrazić, co się z nimi działo, jak musieli się czuć, gdy wracali do domu, gdy ich świata znów ubywało. Wiem, że mama płakała, a tata starał się wymyślać różne aktywności, by nie myśleć o tym cały czas. Jeździliśmy na wakacje, środek ciężkości przeniósł się na nowe środowiska, które poznawali i w których starali się odnaleźć. A przecież jeszcze na tych peronach Dworca Gdańskiego byli świadkami poniżania najbliższych przyjaciół. Jeszcze w ostatnich chwilach w Polsce publicznie ich upokarzano: „A nie, tego jednak nie możecie ze sobą zabrać”.
Grzebanie w walizkach na do widzenia.
– Złośliwe prowokacje, wyrzucanie z tych walizek cennych pamiątek, tłuczenie na dworcowym betonie. Wszystko po to, by się na nich rzucili, by ich jeszcze do więzienia przed emigracją wsadzić. Ale ci, którzy wyjeżdżali, wiedzieli, że muszą to znieść. Bo zostaliby z niczym, a nie mieli już ani mieszkań, ani pracy. Stali więc na tych peronach i dawali się poniżać po to, by już za chwilę nikt ich nie poniżał. Taka była ostatnia rata tej ceny.
Twoi rodzice mogli przypuszczać, że ich czekają całe lata poniżania.
– Tata podjął decyzję, że będzie się zajmował już tylko fizyką i rodziną. Niczym więcej. Dlatego gdy później na Uniwersytecie Warszawskim proponowano mu zostanie dyrektorem instytutu lub prorektorem, odmawiał. Ugiął się raz. W latach 80. rada wydziału fizyki chciała, by został dyrektorem. Wróciliśmy wtedy do Polski po rocznym pobycie we Francji. Mówił, że nie może, bo to się zapewne zemści na nim i na wydziale. Ale zgodził się, widział, jak bardzo kolegom zależy. Trzy miesiące po naszym powrocie wprowadzono stan wojenny. Tata nigdy nie chodził do telewizji, gdy go zapraszano. Po 1989 roku również, bo kiedyś mu powiedziano, że podpiszą go: „fizyk”, bez nazwiska. Bo im nie pasowało.
Czyli jednak, na chwilę, wyjechaliście.
– Tata pracował w paryskiej École Normale Supérieure, prowadził badania, później przez lata tam jeździł.
I nie myśleliście, żeby jednak zostać? Czasy były koszmarne.
– Odbyła się taka rozmowa. W sierpniu 1981 roku, gdy szykowaliśmy się do powrotu. Było nawet rodzinne głosowanie. Tata uważał, że powinniśmy zostać. Posadził nas we czwórkę przy stole, brat miał 10 lat, ja 15, rodzicie po 41, żyła jeszcze trójka dziadków. Zapytał: „Zostajemy czy wracamy? Co byście woleli?”. Zmroziło mnie, nie wyobrażałem sobie, że mam nagle zostać we Francji, do której jakoś się przystosowałem, ale nie była moim światem. Od przyjazdu odliczałem dni do powrotu do domu, do przyjaciół. Dostaliśmy chwilę, by to przemyśleć, porozmawiać. Mieliśmy wrócić do rozmowy następnego dnia. I ja w ciągu tej doby dosłownie sterroryzowałem młodszego brata, który był gotów zostać. Wiedziałem, że zanosi się na remis, mama – jak ja – chciała wracać. Ale oni? Remis byłby niedobry. No i wróciliśmy.
„Księga wyjścia” to zapis twoich rozmów z tymi, którzy wyjechali po Marcu. Do Skandynawii, Izraela, Stanów Zjednoczonych. Szukałeś ich wśród przyjaciół rodziców?
– Chciałem wyjść poza znajomą ścieżkę, by te rozmowy i spotkania także dla mnie były ciekawe. I by złapać szerszą perspektywę. Oczywiście, kilkoro bohaterów pochodzi z kręgu ich znajomych, ale zacząłem szukać dalej. Tych, którzy wyjechali z Dzierżoniowa, Legnicy, Wrocławia, Szczecina i Gdańska. Chciałem poznać historie, o których do wtedy nie miałem pojęcia.
O tym, jak po Marcu opustoszała żydowska Polska?
– I jak wyglądała przedtem. Bo niczego o niej nie wiedziałem. Moi rodzice również.
Znali tylko Warszawę.
– A tamte miejsca były kulturowo znacznie bardziej żydowskie.
Które z pytań było najtrudniejsze?
– Dla mnie czy dla nich?
Dla ciebie.
– Nie czułem, by były takie. Trudno to jest odmówić ciastek. Albo poprosić współmałżonka, żeby nie był obecny przy rozmowie. Ale z czasem zrozumiałem, że powinienem mieć listę pytań obowiązkowych, o której w ogóle nie myślałem, gdy wyruszałem w podróż. Nagle zrozumiałem, że ciekawi mnie, kim oni właściwie są. Są Polakami czy nie? Co myślą o sobie? Ciekawe jest dowiedzieć się, czy są Żydami. I czy są Żydami bardziej niż wtedy. Bo część z nich w ogóle tak o sobie przed Marcem nie myślała. To 1968 rok zrobił z nich Żydów. Bardzo mnie też interesowało, co im ’68 zabrał.
Często mówią, że Marzec odebrał im ich kraj.
– Mało tego, niektórzy mówią, że decyzję o kierunku emigracji podejmowali, myśląc o tym, by znaleźć taki kraj, w którym już nigdy nie będą w stanie poczuć się obywatelami. Bo nie daliby rady drugi raz znieść sytuacji, w której ktoś powie im, że nie są u siebie. Anna Frajlich-Zając mówi, że celowo pojechała do USA, a nie do Izraela, bo z Izraelem natychmiast by się związała emocjonalnie. Ale gdy pytam ją zaraz potem, kim dziś jest, odpowiada, że Amerykanką...
A nie Polką pochodzenia żydowskiego mieszkającą w Ameryce?
– Też, ale teraz Ameryka to jej dom. A od kiedy stał się tym domem? Od dnia, w którym poszła na pogrzeb i zobaczyła, że w grobie, do którego składano jej wuja, już ktoś był. Przecież większość z nich w Polsce nie miała rodzinnych grobów, a w – na przykład – amerykańskiej ziemi już leżeli ich przodkowie. Mój ojciec z dziadkiem w latach 70. postawili na cmentarzu żydowskim obelisk – znalazły się na nim wszystkie imiona i nazwiska tych, których stracili, a których udało im się przywołać. Ale tam w środku jest pustka. Jako dziecko chodziłem z nimi na ten cmentarz, to były najdziwniejsze niedziele w życiu. Staliśmy przed obeliskiem, dziadek milkł. Tata go wspierał, ja niczego jeszcze nie rozumiałem. Znowu ta Róża, znowu ten Józio... Patrząc na ich smutek, czekałem na moment, aż wreszcie stamtąd wyjdziemy. U twoich rozmówców uderzają wspomnienia zachowań ich polskich znajomych. Wielu dało się złamać, po „dydaktycznych” rozmowach koleżanki i koledzy żydowskiego pochodzenia nagle przestali dla nich istnieć. – To była główna przyczyna tej emigracji. Na własne oczy zobaczyli, że takie rzeczy są możliwe, że z bliskimi dotąd ludźmi mogło się stać coś takiego. Ktoś ich wezwał na rozmowę, pewnie coś powiedział, zagroził, musieli coś położyć na szali i... poszło. Prowadzili, zdawać by się mogło, normalne życie, studiowali, uczyli się, mieli lepszą lub gorszą pracę, lepszego lub gorszego partnera i nagle ktoś im wyciągnął dywan spod nóg. W sekundę. I gdyby się nawet zdecydowali chodzić na czworakach, to ten dywan i tak zniknie.
Marcin Wicha powiedział mi ostatnio w rozmowie w Radiu Książki, że naprawdę cieszy się z tego, iż jego rodzice nie dożyli.
– Słyszałem. Straszne zdanie. Ja bym wolał, żeby moi rodzice żyli, i myślę, że Wicha również by wolał. Ale go rozumiem. Nie chciałbym, żeby mama i tata zobaczyli, że to się znowu stało. Myślę, że dziś rodzice naprawdę by żałowali, że 50 lat temu jednak nie wyemigrowaliśmy. A żałowanie czegoś u schyłku życia, gdy ma się 70, 80 lat, to jak żywienie się trucizną przez ten czas, który ci jeszcze pozostał. Nie poruszam tego wątku w „Księdze wyjścia”, ale w tych rozmowach często powracał temat naiwności Żydów, którzy jeszcze mieszkają w Polsce. Słyszałem: „Daliście się Polakom nabrać. Oni to robią średnio co dziesięć lat. Zawsze to robili. Teraz przez dwadzieścia parę lat był spokój i straciliście czujność”. Prowadziłem takie rozmowy jesienią i zimą 2016 roku. Przez lata, jeżdżąc po świecie, wdawałem się w dyskusje o tym, że nie można mówić o Polsce jako o antysemickim kraju. Że są ludzie, którzy są antysemitami, ale Polska nie jest antysemickim krajem. Dzisiaj także nie uważam, że Polacy są antysemitami. Ale w dzisiejszej Polsce antysemici dostali głos.
Dlaczego tak się stało?
– Zawsze tak się dzieje, gdy w obozie rządzącym zaczynają się tarcia. Ktoś kładzie na stół „żydowską kartę” – ona prędzej czy później kogoś wysadzi z siodła. Poza tym rosną słupki w sondażach. A potem my wszyscy zbieramy się z tego przez lata.
Słupki się wahają.
– Może dlatego, że się próbują wycofać jakoś z tej ustawy o IPN-ie? Padają sprzeczne komunikaty. To chyba nie jest jakaś bardzo przemyślana strategia. Natomiast nikt mnie nie przekona, że wygłaszanie przez osoby piastujące najważniejsze urzędy tekstów antysemickich, za które zresztą nie ponoszą żadnych konsekwencji, jest zwykłym niedopatrzeniem. To są słowa wypowiadane z premedytacją. One mogą pójść do kolejnych mediów, w których powiedzą, dlaczego w innych mediach powiedziały to i to, a dalej to już samo się toczy.
Ale do czego polskim politykom w 2018 roku potrzebna jest „karta żydowska”?
– To, w skrócie, jak z różnicą między humanistą a behawiorystą. Behawiorysta, gdy chce osiągnąć jakiś efekt lub cel, wymyśla system kar i nagród. Obaj jako ojcowie wiemy, że z dzieckiem łatwiej się dogadać, mówiąc dobre rzeczy, a nie wymyślając kary. Tymczasem nasze państwo zachowuje się jak niedorozwinięty behawiorysta. Wymyśla kary na wszystko. I na zapas. Dlatego zapłacimy cenę za ten nieudany eksperyment. Już widać, co się stało z walką o to, by nie mówić o „polskich obozach”.
Internetowe statystyki pokazują skutek odległy od zamierzonego.
– Bo to tak działa. Jeśli komuś mówisz, że będziesz go karał za mówienie czegoś, to nie zadziała. Tu nie trzeba być wybitnym psychologiem, naprawdę.
Paweł Potoroczyn, były szef Instytutu Adama Mickiewicza, powiedział, że wystarczyło wykupić w „New Yorkerze” reklamę. Na jednej stronie – choć ta by nie wystarczyła, chyba że maczkiem – znalazłyby się wszystkie nazwiska Polaków – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Na drugiej – cztery nazwiska Amerykanów. Tyle.
– A jeśli mówimy: „Ukarzemy was, jeśli jeszcze raz tak powiecie”, to po pierwsze, jest nieprawda to, bo nie ma mechanizmu, w myśl którego to mogłoby się odbyć. A po drugie, taki system zakazów działa nie tylko na dzieci. Gdy ktoś ci mówi, że będzie karał, zawsze znajdą się tacy, którzy podejmą wyzwanie.
A bohaterowie „Księgi wyjścia”? Co mówią?
– Bardzo wielu marcowych emigrantów, niekoniecznie tych z książki, zdecydowało się przyjechać na obchody. Myślę, że to, co się dzisiaj dzieje w Polsce, dla wielu z nich jest ostatecznym argumentem na to, że 50 lat temu podjęli właściwą decyzję. Są już emerytami, powoli podsumowują życie. Niektórzy z nich myśleli być może, że gdyby zostali, ich dzieciom byłoby łatwiej. A może trudniej? I proszę. Nie ma już o czym myśleć. Czytają polskie gazety, przecierają oczy. Część z nich pewnie zdecydowała się przyjechać, by zobaczyć to osobiście. I wyjechać. Jest w tym rodzaj jakiejś – używając znowu psychologicznego języka – perwersyjnej satysfakcji.
Ale pojawiają się i takie głosy: owszem, działania polskich polityków nie były najszczęśliwsze, ale mówienie o tym, że mamy nowy Marzec, to duża przesada.
– Ja także uważam, że to przesada. Bo to jest Luty. Który zresztą nie wiadomo kiedy się skończy. Ale mówiąc poważnie, jeśli ktoś nie protestuje przeciwko antysemityzmowi, który się wylewa, to znaczy, że albo jest mu to na rękę, albo jest idiotą. Tej drugiej możliwości nie biorę pod uwagę, bo mam nadzieję, że moim krajem nie rządzą ludzie, którzy są idiotami. Dlatego uważam, że to polityczna rozgrywka. I wiem, że to g... wrzucone w wiatrak ochlapie nas wszystkich. Nie tylko nas, Żydów. Nie tylko tych, którzy mówią te parszywe słowa. Wszystkich. Teraz znowu wyjadą ludzie...
Wyjadą?
– Już składają aplikacje. Jest ich zdecydowanie więcej niż przez cały ubiegły rok.
Chcą wyjechać, bo się boją?
– Bo nie chcą czekać na to, co będzie dalej. Bo młodzi, którzy mają dzieci, myślą, że jeśli możliwe jest mówienie takich słów, to możliwe są także inne rzeczy. Bardzo bym chciał, żeby ci młodzi nie podejmowali pochopnych decyzji. Bo jako ten starszy chciałbym móc im powiedzieć, że tu się daje żyć. Ale nie mogę im tego obiecać. Chciałbym, żeby to wszystko zahamowało. Wiele osób mówi, że musi się zdarzyć coś, żeby zatrzymać pewne procesy. Że niby im szybciej przyjdzie kryzys gospodarczy... A ja bym nie chciał żadnego kryzysu, nie chciałbym powrotu inflacji, żeby ludzi nie było stać na płacenie za mieszkania. Jestem pewny, że większość z nas tego nie chce. Funkcjonowania na kuli ziemskiej w jakimś nawiasie. Poza tym wiadomo, że im będzie gorzej, tym bardziej Żydzi będą dostawali po nosie. Wiesz, ostatnio spytałem żonę: „Jak myślisz, skąd bierze się to poczucie wyższości?”. Bardzo szybko odpowiedziała: „Poczucie wyższości zawsze się bierze z poczucia niższości”. Wcześniej wiele rzeczy mówiło się między sobą, po cichu i na marginesie. Dzisiaj można już powiedzieć wszystko wszędzie. I jeśli na tym ma polegać to słynne budowanie wspólnoty, która wstaje z kolan, to znaczy, że dla mnie naprawdę zaczyna brakować tu miejsca.
Ty też zastanawiasz się teraz nad wyjazdem?
– Nie wyjadę z wielu powodów. Po pierwsze, jestem za stary. Już nie zacznę mówić po duńsku albo po hebrajsku tak, bym mógł się porozumieć z kimkolwiek, tak jak teraz z tobą. Powiedziałem, że to po pierwsze, ale w zasadzie to dopiero któryś kolejny powód. Nie wyjadę przede wszystkim dlatego, że to jest mój kraj. Nie ma innego kraju, który jest bardziej mój. Lubię być turystą, ale w Polsce jest moje miejsce. Ono bywa dla mnie okrutne jak teraz, ale zdecydowałem się tak właśnie żyć. Nie mam innej ojczyzny.
źródło: http://wyborcza.pl/7,75517,23123108,slysze-czasem-panie-mikolaju-obaj-wiemy-ze-ja-jestem.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2018.02.22 15:57 ThorPL123 Polska aplikacja "Bimber" - dzięki niej poznamy osoby, które chcą się z nami napić! "Działa tak samo jak randkowy przebój zza oceanu, tym że pomaga nam znaleźć partnera do kieliszka."

Polska aplikacja submitted by ThorPL123 to Polska [link] [comments]


2015.06.12 17:11 bartekx32 przesluchanie fbi - M. Grachovsky

[16:20:07] Nieznajomy 6AD4 mówi: Michael Grachovsky, racja? [16:20:11] Michael Grachovsky mówi: Owszem. [16:20:18] Nieznajomy 6AD4 mówi: W sumie kartoteka LSPD nie kłamie. [16:20:22] Nieznajomy 6AD4 mówi: 35 lat, tak? [16:20:26] Screenshot Taken - sa-mp-153.png [16:20:27] Michael Grachovsky mówi: Tak, jutro 36. [16:20:38] Nieznajomy 6AD4 mówi: No to zły dzień wybraliśmy na świętowanie. [16:20:59] Nieznajomy 6AD4 mówi: Wiesz.. Przejdzmy do sedna - przejebałeś sobie i jesteś w kupie gówna. [16:21:15] Michael Grachovsky mówi: To znaczy, jak przejebałem? Nie rozumiem pana. [16:21:16] * Michael Grachovsky krzywi się. [16:21:31] ** Nieznajomy 6AD4 podchodzi do szafki lekko zirytowany, wyciąga z niej zdjęcie... [16:21:31] ...denata, twarzy Juanito Mastrado, macha zdjęciem przed jego [16:21:34] ** (...) twarzą. (( Nieznajomy 6AD4 )) [16:21:55] Nieznajomy 6AD4 mówi: Widzisz tą twarz? [16:22:10] Nieznajomy 6AD4 mówi: Ciosy kłute nożem, śmierć na miejscu z wykrwawienia i obrażen wewnętrznych. [16:22:16] Michael Grachovsky mówi: Widzę, człowiek który uratował mi dwa lata temu. [16:22:22] Nieznajomy 6AD4 mówi: A zgadnij co. [16:22:36] Nieznajomy 6AD4 mówi: Na jego ciele szczątki twojego ubrania, taaa. DNA się zgadza. [16:22:43] Nieznajomy 6AD4 mówi: Mamy materiał dowodowy, teraz sedno... [16:22:50] Nieznajomy 6AD4 mówi: Jesteś skłonny współpracować? [16:23:13] Michael Grachovsky mówi: Ciut skłonny, ale co mam państwu wyjaśnić? [16:23:20] Nieznajomy 6AD4 mówi: Chwila... [16:23:32] ** Nieznajomy 6AD4 otworzył szafkę, wyjął jakiś notatnik oraz długopis. [16:24:55] * Słychać dzwonienie telefonu. (( Michael Grachovsky )) [16:24:55] ** Michael nie może wyjąć telefonu, prawda? (( Michael Grachovsky )) [16:25:02] ** Tak. (( Nieznajomy 6AD4 )) [16:25:31] ** Nieznajomy 6AD4 zignorował to, jest zainteresowany narazie tylko samym Michaelem. [16:25:34] Michael Grachovsky mówi: Mogę zaczynać? [16:25:57] Nieznajomy 6AD4 mówi: Czy te zdarzenie było planowane, jeżeli tak to opisz wszystko. [16:27:04] Michael Grachovsky mówi: Nie. Skąd to nie było zdarzenie planowanie - pewnego dnia przyjechałem na osiedle "... [16:27:04] ...Fast St " nie pamiętam nazwy, przyjechałem.. [16:27:04] Michael Grachovsky mówi: (..) Odwiedzić mojego kolegę, więc zobaczyłem mojego kolegę który przemieszcza się... [16:27:04] ...po środku chodnika - podszedł przywitał się.. [16:27:31] Nieznajomy 6AD4 mówi: I co, powietrze go zabiło które miało nóż kuchenny? [16:27:44] ** Mógł znalezc wtedy nóż, który ma przy sobie? (( Nieznajomy 6AD4 )) [16:27:54] Michael Grachovsky mówi: (...) I oparł się o płot, więc mój przyjaciel.. opisał Andrei Chezhekov podszedł... [16:27:54] ...do niego z jego " koleszkami " i zaczyli.. [16:28:00] Screenshot Taken - sa-mp-154.png [16:28:03] ** Nieznajomy 07E1 podchodzi do Michaela po czym zaczyna go dokładnie przeszukiwać, w miejsach intymnych także. [16:28:07] ** Mógł znaleźć telefon? (( Nieznajomy 07E1 )) [16:28:18] ** Tak. (( Michael Grachovsky )) [16:28:37] Michael Grachovsky mówi: Do niego " sapać " on zaczął bić, więc ja odruchowo wyjąłem nóź noi.. Teraz stało... [16:28:37] ...się coś co nie było planowanie. [16:28:38] ** A więc po znalezieniu telefonu, zabrał go. Oczywiście na rękach rękawiczki. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:28:42] ** Nieznajomy 6AD4 wszystko notuję w notatniku, co chwile spoglądając na twarz podejrzanego. [16:28:43] (( Nieznajomy 07E1: Odłóż na ziemie. )) [16:28:47] Screenshot Taken - sa-mp-155.png [16:28:52] Screenshot Taken - sa-mp-156.png [16:28:57] Screenshot Taken - sa-mp-157.png [16:29:00] Michael Grachovsky mówi: Wyciągnąłem nóź i go ordrznąłem. [16:29:02] Screenshot Taken - sa-mp-158.png [16:29:04] * Nieznajomy 07E1 przeszukał Michael Grachovsky. [16:29:05] (( [37] Michael Grachovsky: Chwila )) [16:29:12] * Michael Grachovsky odkłada przedmiot na ziemię. [16:29:23] * Nieznajomy 07E1 podnosi przedmiot z ziemi. [16:29:36] Nieznajomy 6AD4 mówi: Hmm, rozumiem. Znasz miejsce pobytu tego, którego opisałeś? [16:29:42] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Kurwa all kontakty mam. )) [16:29:45] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: To ludu z org )) [16:29:49] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Do* )) [16:29:54] Michael Grachovsky mówi: Przyznaję się co do " Śmierci " mojego kolegi który, uratował mnie dwa lata temu -... [16:29:54] ...byłem jemu wdzięczny, a tu taka kurwa rzecz! [16:29:56] * Michael Grachovsky robi smutną minę. [16:29:57] Screenshot Taken - sa-mp-159.png [16:29:58] Michael Grachovsky mówi: Tak, pamiętam. [16:30:00] Screenshot Taken - sa-mp-160.png [16:30:23] * Nieznajomy 07E1 przeszukał Michael Grachovsky. [16:30:35] ** (LSPD) Michael Lancaster: LSPD, LSFD. ** [16:30:42] Michael Grachovsky mówi: Przepraszam za przekleństwo, no ale.. Jestem zbyt bardzo przestraszony ową sytuacją. [16:31:09] Nieznajomy 6AD4 mówi: Czekaj, czyli było tak. [16:31:11] ** (LSFD) Bulien Kalien: LSFD, go ahead. ** [16:31:25] ** (LSPD) Michael Lancaster: LSPD, officer down, officer down - wjazd na lotnisko. ** [16:31:26] ** Nóż kuchenny także zabrał, oraz zapakował do foliowego worka, oczywiście mając na rękach rękawiczki. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:31:41] ** (LSFD) Bulien Kalien: 10-4 ** [16:31:42] (( [37] Michael Grachovsky: Przepraszam za ooc, ale czekałem na taką akcję. I jestem wam wdzięczny że zaaragowaliście;) )) [16:31:43] Nieznajomy 6AD4 mówi: Przyjechałeś, przywitałeś się z opisanym człowiekiem, po czym jacyś typowie zaczeli się... [16:31:43] ...sapać, w tym Juanito Mastrado, ta? [16:31:47] (( Nieznajomy 6AD4: Luz )) [16:31:52] Michael Grachovsky mówi: Tak. [16:32:07] Nieznajomy 6AD4 mówi: Więc ty w obronie opisanego człowieka, zadzgałeś Juanito w jego obronie? [16:32:12] Screenshot Taken - sa-mp-161.png [16:32:16] Screenshot Taken - sa-mp-162.png [16:32:19] Screenshot Taken - sa-mp-163.png [16:32:33] Screenshot Taken - sa-mp-164.png [16:32:34] Michael Grachovsky mówi: Chciałem w nogę, bo on prawie leżał - ale się podniósł i go w gardło zadzgąłem. [16:32:36] Screenshot Taken - sa-mp-165.png [16:32:39] Screenshot Taken - sa-mp-166.png [16:32:43] Screenshot Taken - sa-mp-167.png [16:32:47] Screenshot Taken - sa-mp-168.png [16:32:50] Screenshot Taken - sa-mp-169.png [16:32:54] Screenshot Taken - sa-mp-170.png [16:32:55] Nieznajomy 07E1 mówi: Czemu się nie zgłosił Pan do funkcjonariuszu w jak najszybszym tempie? [16:32:58] Screenshot Taken - sa-mp-171.png [16:32:58] Michael Grachovsky mówi: Oni wywiezli ciało, ja chciałem go pochować ale było za późno. [16:33:02] Screenshot Taken - sa-mp-172.png [16:33:06] Screenshot Taken - sa-mp-173.png [16:33:09] Screenshot Taken - sa-mp-174.png [16:33:13] Nieznajomy 07E1 mówi: O pomoc medyczną? [16:33:13] Nieznajomy 6AD4 mówi: Hmm. [16:33:22] Michael Grachovsky mówi: Bo zabrali ciało, a byłem smutny ową sytuacją i przez pare dni nie wychodziłem z... [16:33:22] ...Domu. [16:33:26] Nieznajomy 6AD4 mówi: Rozumiem, gdzie mieszka opisany twój kolega? [16:33:30] Nieznajomy 6AD4 mówi: Chwila, w sumie! [16:33:36] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:33:43] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:33:57] Nieznajomy 07E1 mówi: Powiedz, czym się na codzień zajmujesz. [16:33:57] ** Nieznajomy 6AD4 otworzył "Specjalną lodówkę na ciała", po czym spojrzał na denata. [16:34:00] Michael Grachovsky mówi: Juanito był już zabity, wywieziony. [16:34:21] Nieznajomy 6AD4 mówi: Andrei Chezhekov też nie żyję. [16:34:37] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:34:40] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:34:41] Michael Grachovsky mówi: Andrei? Jak to nie żyje?! [16:34:46] ** Nieznajomy 6AD4 zamknął lodówkę, wzdechnął. [16:34:53] Nieznajomy 07E1 mówi: Powiedz, czym się na codzień zajmujesz. [16:34:55] Michael Grachovsky mówi: To właśnie on do Juanito sapał z swoimi koleszkami. [16:34:57] ** Powtórzył. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:35:01] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:35:03] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:35:06] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:35:07] (( Nieznajomy 6AD4: Sry bugi )) [16:35:08] ** (LSPD) Brayan Taylor: LSPD, LSFD, over ** [16:35:13] ** (LSFD) Alexander Phillips: LSFD, go ahead! ** [16:35:21] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:35:22] Michael Grachovsky mówi: Na co dzień zajmuję się łowieniem rybek, później w domu na kolację czy obiadek. [16:35:23] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:35:27] ** (LSPD) Brayan Taylor: LSPD, Wysyłamy wam GPS, mamy postrzelonych, over. ** [16:35:28] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:35:30] Nieznajomy 07E1 mówi: Chodzi mi o zarobek. [16:35:31] Michael Grachovsky mówi: Od młodego uczyłem się gastronomii. [16:35:32] * Słychać dzwonienie telefonu. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:35:36] Nieznajomy 07E1 mówi: Cisza. [16:35:38] Nieznajomy 07E1 mówi: Teraz. [16:35:39] ** (LSFD) Alexander Phillips: LSFD, skończymy udzielać pomoc waszemu koledze i jedziemy. ** [16:35:54] ** Nieznajomy 07E1 włączył dyktafon w komputerze, połączył się z telefonem [16:35:59] Nieznajomy 6AD4 mówi: To jak zabrali ciało, skoro miałeś nóż i zadzgałeś Juanito? [16:36:02] Nieznajomy 07E1 (telefon): Ta? [16:36:41] Nieznajomy 6AD4 mówi: Poza tym, oba ciała, tego Andrei'a oraz Juanito zostały znalezione w jednym miejscu,... [16:36:41] ...nieopodal twojego domu. [16:36:41] Michael Grachovsky mówi: No chwycili za ciało, następnie wpakowali do pojazdu i wywiezli gdzieś nad staw. [16:36:42] * Nieznajomy 6AD4 uśmiecha się. [16:36:43] Nieznajomy 07E1 (telefon): Tam gdzie zawsze, kurwa masz coś dla mnie? [16:37:09] Nieznajomy 6AD4 mówi: Gdzie dokładnie miał miejsce incydent. [16:37:21] Nieznajomy 6AD4 mówi: Podaj nóż do badania na odciski, posłuży za materiał dowodowy. [16:37:21] Nieznajomy 07E1 (telefon): Zależy o jaką miksturę Ci chodzi, dużo ich jest. [16:37:22] Michael Grachovsky mówi: No Fast ST, nie pamiętam dokładnej nazwy. [16:37:28] * Nieznajomy 07E1 odkłada przedmiot na ziemię. [16:37:29] Nieznajomy 6AD4 mówi: Co to kurwa jest Fast ST? [16:37:34] ** (LSFD) Alexander Phillips: LSFD to LSPD, ilu macie tam rannych? ** [16:37:42] Nieznajomy 6AD4 mówi: Obok jakiej ulicy to jest? [16:37:49] ** (LSPD) Brayan Taylor: LSPD, Jeden ranny i prawdopodobnie jeden trup. ** [16:37:52] Michael Grachovsky mówi: Chyba " Grape Street, Las flores " [16:37:52] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Weź se leży gadam z jakimś od niego )) [16:38:08] Nieznajomy 6AD4 mówi: Wiesz, że kłamstwo ma krótkie nogi? [16:38:16] Nieznajomy 07E1 (telefon): Tylko wiesz, to kurwa kosztuje! zaśmiał się [16:38:16] Nieznajomy 6AD4 mówi: Kto był przy tej sytuacji? [16:38:20] ** (LSFD) Alexander Phillips: LSFD to LSPD, niebieska tampa blokuje pojazd na sygnale, over! ** [16:38:21] Michael Grachovsky mówi: Czy ja kłamie? [16:38:29] Nieznajomy 6AD4 mówi: Z tego co wiem nie byłeś sam. [16:38:36] Nieznajomy 6AD4 mówi: Andrei to twój kolega, ta? [16:38:36] Michael Grachovsky mówi: No tylko ja, on i jego koleszki. [16:39:03] Michael Grachovsky mówi: Znajomy. [16:39:03] ** (LSPD) Ryan Callen: LSPD, LSFD. Dajcie 10-20 Postaramy się pomóc. ** [16:39:25] Nieznajomy 6AD4 mówi: Kurwa, ale kręcisz, kogo koleszki? [16:39:29] Michael Grachovsky mówi: Napewno koło mojego domu nie było Ciał, codziennie tam chodzę wokół. [16:39:31] Nieznajomy 6AD4 mówi: Tego Andrei'a? [16:39:34] Michael Grachovsky mówi: No kurwa koleszki Andreia. [16:39:39] Nieznajomy 6AD4 mówi: Nie znasz ich? [16:40:03] Michael Grachovsky mówi: A skąd niby? [16:40:03] Nieznajomy 07E1 (telefon): Nie wiem gdzie się teraz znajduje, wziął auto i pojechał. Także mam do niego sprawę. [16:40:16] Nieznajomy 6AD4 mówi: Jak wyglądali? [16:40:27] ** Nieznajomy 6AD4 jeszcze raz spojrzał na kartkę. [16:40:32] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:40:38] Michael Grachovsky mówi: Elegancko ubrani, zresztą już nic nie powiem - bo wszystko powiedziałem co wiem. [16:40:41] * Nieznajomy 6AD4 odkłada przedmiot na ziemię. [16:40:53] Nieznajomy 6AD4 mówi: Bronislav - mówi Ci coś to imię? [16:40:54] Nieznajomy 07E1 mówi: Powiedz mi, dzwonił Twój kolega. [16:41:02] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Daj mi dokonczyc kurwa )) [16:41:06] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Xd )) [16:41:08] Tip: /g {slot (1-5)} [info online duty przebierz zaproś wyproś opuść wpłać wypłać pojazdy magazyn żądania ] [16:41:36] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Jakie masz zdjecia jego? )) [16:41:41] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Wytaczamy działo )) [16:41:45] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: W PCJ 600 )) [16:41:49] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: I twarzy w barze )) [16:41:52] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Ale jakies z gnatem czy cos )) [16:41:59] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Zdjecie na pcj to nie dowod ze przynalezy )) [16:42:01] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Do org. )) [16:42:02] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Nie, ale mam jak chce selnac mi bron za 2,2k )) [16:42:06] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Ok/ )) [16:42:12] Michael Grachovsky mówi: Mnie nie obchodzi żaden Bronislav, już powiedziałem wszystko. [16:42:14] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Zrobiles mu ic zdjecie? )) [16:42:21] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Tak, all jest. )) [16:42:34] Nieznajomy 6AD4 mówi: Myślisz, że się wywiniesz? Próbujesz kręcić nas, w sumie łatwo widać, że kłamiesz. [16:42:55] Michael Grachovsky mówi: A czy ja się kurwa chce wywinąć? Niech pan przestanie. [16:42:55] Nieznajomy 6AD4 mówi: Było to zabójstwo z premedytacją, my to wiemy, ale to już sąd zdecyduję jaki będzie... [16:42:55] ...twój los. [16:43:08] Nieznajomy 6AD4 mówi: Nie wygląda to kolorowo, ale to nie wszystko. [16:43:10] » Lider Davis Bell (17) wykonał respawn pojazdów w grupie Federal Bureau Investigatio. [16:43:12] ** Nieznajomy 6AD4 machnął do partnera. [16:43:21] Nieznajomy 6AD4 mówi: Wytaczaj działo. [16:43:22] * Nieznajomy 6AD4 śmieje się. [16:43:30] Nieznajomy 07E1 mówi: Bardzo chętnie, minutka. [16:43:30] @1 FBI (( 17.Davis Bell: Zajebalm komus auto? )) [16:43:36] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Nie. )) [16:43:50] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Co Ci mam dać )) [16:43:52] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Mordo )) [16:43:55] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Jakie działo )) [16:43:58] (( » Nieznajomy 07E1 [38]: Kurwa )) [16:44:03] (( » Nieznajomy 07E1 [38]: Zdjecie ic jak ci probuje dac bron )) [16:44:03] (( « Nieznajomy 07E1 [38]: Na ts wbij a nie )) [16:44:05] (( » Nieznajomy 07E1 [38]: Zra )) [16:44:09] Nieznajomy 07E1 mówi: Wiesz co tu mam? [16:44:17] ** W ręcę pewne zdjęcia, w kopercie. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:44:22] Nieznajomy 07E1 mówi: Zgadnij co to jest. [16:44:45] Michael Grachovsky mówi: A skąd ja mam wiedzieć, co pan trzyma w dłoni? Nie lubię zgadywanek. [16:45:23] Nieznajomy 07E1 mówi: zaśmiał się. A co robił Pan wczoraj wieczorem w Czajkowsky Bar? [16:45:24] Michael Grachovsky mówi: Siedziałem? [16:45:32] Michael Grachovsky mówi: Piłem piwko, jak każdy człowiek? [16:45:39] Nieznajomy 07E1 mówi: Minuta, lepiej będzie jak puszczę nagranie z pewnych sprzętów zamontowanych przez naszą... [16:45:39] ...ekipę. [16:45:44] (( « Nieznajomy 07E1 [38]: Także odegrane ic podsłuchy )) [16:46:12] ** Nieznajomy 07E1 podchodzi do komputera, otwiera pewien plik po czym klika - START. [16:46:18] * Nieznajomy 6AD4 podnosi przedmiot z ziemi. [16:46:30] ** Nieznajomy 6AD4 podał nóż do analizy, technikom zajmującym się tym. [16:46:51] ** Na ekranach można ujrzeć materiał, na którym widnieje Michael, rozmawiający z pewnym mężczyznom w holu. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:46:54] * Nieznajomy 6AD4 bada odciski palców znalezione na przedmiocie. [16:47:08] ** Można przez głośniki usłyszeć, jak rozmawiają o Desert. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:47:09] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Czemu nie pokazuje odciskow na przedmiocie ;o )) [16:47:15] Nieznajomy 07E1 mówi: Dostarczone od kolegi. [16:47:17] @1 FBI (( 17.Davis Bell: Zbugowalo sie chyyba )) [16:47:20] Nieznajomy 07E1 mówi: Źdzwiony Pan? [16:47:28] Nieznajomy 07E1 mówi: Jak to było? 2,2k? [16:47:33] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Nie mów k )) [16:47:35] @1 FBI (( 45.Nieznajomy 6AD4: Mow tysiace )) [16:47:40] (( Nieznajomy 6AD4: Tysiące* )) [16:47:41] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Pisze tak jak on )) [16:47:44] @1 FBI (( 38.Nieznajomy 07E1: Cytuje )) [16:47:58] Screenshot Taken - sa-mp-175.png [16:48:07] Nieznajomy 07E1 mówi: To jak, masz ten towar? [16:48:09] Michael Grachovsky mówi: Mnie to gówno obchodzi, Myślicie że mnie zmusicie do rozmowy? Nie, bo już wszystko... [16:48:09] ...powiedziałem - szczerze? Gówno mnie obchodzi. [16:48:14] * Nieznajomy 6AD4 bada odciski palców znalezione na przedmiocie. [16:48:14] Michael Grachovsky mówi: Co zemną zrobicie. [16:48:18] * Nieznajomy 07E1 śmieje się. [16:48:26] Nieznajomy 6AD4 mówi: Obojętne Ci to, zabójco i sprzedawco broni? [16:50:17] Nieznajomy 07E1 mówi: A powiedz mi. [16:50:17] Nieznajomy 07E1 mówi: Patrz co jeszcze znalazłem. [16:50:17] Michael Grachovsky mówi: Zabójco kurwa? A kto zabił mojego przyjaciela rok temu? No tak, Policja. [16:50:17] ** Nieznajomy 07E1 chwyta za kolejny plik zdjęć , po czym z daleka pokazuje Michaelowi. [16:50:17] ** Na foto widać, PCJ-600, przeszukane przez odpowiednie jednostki. Znaleziono tam broń - Shotgun. (( Nieznajomy 07E1 )) [16:50:17] Nieznajomy 07E1 mówi: A czo to? [16:50:17] (( « Nieznajomy 07E1 [38]: Także mam na ss )) [16:50:17] Michael Grachovsky mówi: Coś napewno.. Dobra, chcę rozmawiać z adwokatem. [16:50:17] * Michael Grachovsky puszcza oczko. [16:50:21] Nieznajomy 07E1 mówi: A z tego co się orientuje, nie posiada Pan licencji. [16:50:24] * Nieznajomy 07E1 uśmiecha się. [16:50:37] Nieznajomy 6AD4 mówi: W sumie, to koniec na dziś. Nic już nie powie. [16:50:53] Nieznajomy 07E1 mówi: To co zamykamy na razie? [16:50:56] Nieznajomy 6AD4 mówi: Pakujemy go, przyznał się do winy, jest zabójcą. To koniec. [16:51:02] Nieznajomy 6AD4 mówi: Ta. [16:51:10] Nieznajomy 6AD4 mówi: Dawaj go. [16:51:15] Michael Grachovsky mówi: Ty jesteś zabójcą, zabiłeś mojego kolegę morderco! [16:51:34] Michael Grachovsky mówi: Każdy z was jest zabójcą.
submitted by bartekx32 to copypasta [link] [comments]


Miłość, rozstanie, internetowe związki i jak znaleźć partnera Jak szukać, by znaleźć partnera w sieci? - YouTube Jak Znaleźć Dojrzałego Partnera? Damian Parcel

Jak znaleźć partnera na całe życie? Tylko bez pośpiechu

  1. Miłość, rozstanie, internetowe związki i jak znaleźć partnera
  2. Jak szukać, by znaleźć partnera w sieci? - YouTube
  3. Jak Znaleźć Dojrzałego Partnera? Damian Parcel

Jak znaleźć partnera, który będzie dojrzały? Bardzo wiele osób skupia się bowiem na tym jak poderwać chłopaka, dziewczynę, jak uwieść, a nie zastanawiamy się na tym, czy osoba z ... Powiem wam jak znaleźć sobie nowego partnera, czego nie robić, co robić i jak poradzić sobie z rostaniem. Utwór na początku: Haddaway - What Is Love Co robić, gdy bardzo chcemy spotkać miłość, ale ta nie przychodzi? Ekspertka Joanna Godecka tłumaczy, jak efektywnie korzystać z portali randkowych.